slajd sektorowa rada

Jak w praktyce wygląda dialog branży nieruchomości i budownictwa z administracją publiczną?

2026-03-11
IMFA

Kompetencje są częścią jakości zarządzania nieruchomościami

2026-09-07

Profesjonalizacja, demografia i samorządność – kierunki zmian w sektorze rozporządzania nieruchomościami

Sektor obsługi rynku nieruchomości znajduje się w przełomowym momencie, w którym nakładają się na siebie wyzwania demograficzne, presja regulacyjna oraz konieczność redefinicji standardów zawodowych. Ostatnie dane statystyczne uwidaczniają strukturalne słabości branży, od starzejących się kadr po deficyty w obszarze instytucjonalizacji i adekwatności wynagrodzeń w stosunku do ponoszonego ryzyka. Niniejszy artykuł stanowi analityczne rozwinięcie wniosków sformułowanych podczas posiedzenia Sektorowej Rady ds. Kompetencji, wskazując kierunki niezbędnych reform ustrojowych i rynkowych.

Rynek zarządzania nieruchomościami w Polsce to ekosystem o wysokim stopniu złożoności, w którym zbiegają się reżimy prawa cywilnego, administracyjnego, budowlanego oraz, w coraz większym stopniu, regulacje prawa unijnego z zakresu ochrony środowiska i efektywności energetycznej. Funkcjonowanie tego sektora, wbrew potocznemu postrzeganiu, nie ogranicza się wyłącznie do administracyjno-technicznego utrzymania substancji budynkowej. Zgodnie z dyspozycją art. 184b Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (tj. DzU z 2023 r. poz. 344 z późn. zm., dalej: UGN), zarządzanie nieruchomością polega na podejmowaniu decyzji i dokonywaniu czynności mających na celu zapewnienie racjonalnej gospodarki nieruchomością, a w szczególności jej właściwej gospodarki ekonomiczno–finansowej, bezpieczeństwa użytkowania, a także bieżącego administrowania.

Opublikowany niedawno raport Urzędu Statystycznego w Bydgoszczy zatytułowany „Rynek pracy w obszarze nieruchomości” (dane z przełomu lat 2024–2026) rzuca nowe światło na kondycję tego sektora. Wyniki badań zmuszają do krytycznej refleksji nad kierunkiem, w którym zmierza cała branża, a w szczególności zawód zarządcy nieruchomości. Seminarium Sektorowej Rady ds. Kompetencji w obszarze rozporządzania nieruchomościami stanowiło doskonałą platformę do ewaluacji tych danych. Wnioski płynące z analizy struktury zatrudnienia, wieku kadr oraz poziomu wynagrodzeń jednoznacznie wskazują, że bez podjęcia systemowych, ustrukturyzowanych działań, branżę czeka w nadchodzącej dekadzie głęboki kryzys operacyjny i kompetencyjny.

Skala makroekonomiczna i struktura podmiotowa – niewykorzystany potencjał do budowy samorządu zawodowego

Z danych zaprezentowanych przez Urząd Statystyczny w Bydgoszczy wyłania się obraz sektora o kolosalnym wręcz rozdrobnieniu podmiotowym, który generuje istotny odsetek krajowej przedsiębiorczości. Podmioty gospodarki narodowej wpisane do rejestru REGON w sekcji PKD 2007 L (Działalność związana z obsługą rynku nieruchomości) to aż 318,2 tys. podmiotów na ogólną liczbę 5443,6 tys. Zatem podmioty związane z rynkiem nieruchomości stanowią aż 5,8% – niemal 6% – wszystkich jednostek gospodarczych w Polsce (stan na styczeń 2026 r.). Zatrudnienie w tej samej sekcji na sierpień 2025 r. oscylowało wokół 181,4 tys. osób, co stanowi widoczny odsetek pracujących w gospodarce narodowej. Sama podklasa „Zarządzanie nieruchomościami wykonywane na zlecenie” angażuje niemal 75 tysięcy pracowników, co lokuje ten obszar w gronie kluczowych usług wspierających gospodarkę i mieszkalnictwo. Ten ogromny wolumen podmiotów i pracowników stoi jednak w drastycznej sprzeczności ze stopniem instytucjonalizacji zawodu. Sektor obsługi rynku nieruchomości, reprezentujący tak potężną grupę podmiotów (blisko 6% krajowego biznesu), cierpi na chroniczny brak ustrojowej reprezentacji o charakterze publicznoprawnym. Efekty Ustawy z dnia 13 czerwca 2013 r. o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów (tzw. ustawa deregulacyjna) doprowadziły do całkowitego zatarcia jednolitych ram korporacyjnych. Ustawodawca wykreślił pojęcie licencji państwowej z UGN, pozostawiając środowisko zarządców w stanie permanentnego rozproszenia.

Brak samorządu zawodowego (analogicznego do samorządu radców prawnych, architektów czy inżynierów budownictwa) skutkuje tym, że głos środowiska – które zarządza majątkiem o bilionowej wartości – jest na etapie procesu legislacyjnego całkowicie rozproszony i niesłyszalny. Postulat konsolidacji środowiska i powołania samorządu zawodowego zarządców nieruchomości jest obecnie warunkiem sine qua non dla przetrwania zawodu w jego profesjonalnej formule. Instytucjonalna platforma komunikacji z ustawodawcą pozwoliłaby nie tylko na opiniowanie kluczowych aktów prawnych (m.in. zmian w ustawie o własności lokali, nowelizacji prawa budowlanego czy transpozycji dyrektyw unijnych), ale także na przywrócenie rygorystycznych standardów etycznych i zawodowych, kontrolowanych przez sądownictwo dyscyplinarne. W dobie narastającej asymetrii informacji pomiędzy zarządcą a klientem (wspólnotą mieszkaniową, funduszem PRS, najemcą instytucjonalnym), istnienie izby gwarantującej jakość usług stanowiłoby najsilniejszy filar ochrony interesu publicznego.

Demografia jako katalizator kryzysu: luka pokoleniowa na tle rosnących wymogów prawnych

Kolejnym niezwykle niepokojącym wnioskiem płynącym z analizy danych jest struktura wiekowa pracowników branży. Statystyki jednoznacznie pokazują, że średni wiek osób zatrudnionych w kluczowych rolach obsługi rynku nieruchomości jest relatywnie wysoki. Średnia wieku inżyniera geodety wynosi 54 lata, pośrednika w obrocie nieruchomościami – 50 lat. W przypadku zarządców nieruchomości średnia plasuje się na poziomie 42 lat, a administratorów – 40 lat. Wynika z tego, że sektor opiera się w głównej mierze na pracownikach w wieku dojrzałym, a podaż młodych talentów wchodzących do zawodu jest krytycznie niska. Powyższe wskaźniki nabierają szczególnie negatywnego wydźwięku w kontekście prognoz demograficznych dla całej gospodarki oraz dynamiki zmian regulacyjnych. Praca współczesnego zarządcy nieruchomości diametralnie różni się od modelu obowiązującego jeszcze dekadę temu. Wdrażanie znowelizowanej Dyrektywy o charakterystyce energetycznej budynków (EPBD), konieczność raportowania niefinansowego (ESG) regulowanego dyrektywą CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive) i Taksonomią UE, wymogi cyberbezpieczeństwa (NIS2) w odniesieniu do infrastruktury budynkowej oraz zaawansowana analityka danych (proptech) wymagają kompetencji par excellence technologicznych i prawno-analitycznych. Mamy tu zatem do czynienia z groźnym paradoksem: zawód, który z każdym rokiem wymaga coraz większej absorpcji nowej wiedzy z zakresu zielonej transformacji i cyfryzacji, starzeje się i nie przyciąga nowego pokolenia, dla którego funkcjonowanie w przestrzeni cyfrowej i internetowej jest środowiskiem naturalnym. W średniej i długiej perspektywie negatywne zmiany demograficzne będą tym dotkliwiej wpływać na funkcjonowanie tego sektora. Jeśli trend ten się utrzyma, branża zarządcza zderzy się z drastycznym deficytem kadr. Dlatego też kluczowe, a wręcz egzystencjalne znaczenie ma natychmiastowe podjęcie działań ukierunkowanych na stworzenie przejrzystej i atrakcyjnej dla młodych ludzi ścieżki zawodowej. Powinna być ona oparta na nowoczesnych schematach uczenia się przez całe życie (lifelong learning). Należy odejść od archaicznego postrzegania edukacji zarządcy jako jednorazowego kursu, przechodząc do koncepcji Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji (ZSK) i kwalifikacji rynkowych. Niezbędne jest wdrożenie elastycznych, akredytowanych „modułów kompetencji” (kompetencje stricte prawne, ekonomiczno-finansowe, techniczne oraz inżynieryjno-środowiskowe), które umożliwiałyby absolwentom uczelni wyższych (np. kierunków ekonomicznych, prawnych czy technicznych) szybkie przekwalifikowanie się i podjęcie pracy w zawodzie. Ponadto system modułowy powinien gwarantować możliwość ciągłego doskonalenia i walidacji tych kompetencji już w trakcie pracy zawodowej, co naturalnie podnosiłoby wartość rynkową pracownika. Tylko instytucjonalnie usankcjonowany nacisk na edukację ustawiczną zapobiegnie gwałtownej utracie kapitału ludzkiego na rynku nieruchomości.

Dysproporcja ryzyk prawnych i obciążeń a poziom wynagrodzeń: problem prestiżu zawodu

Trzecim elementem, który stanowi klamrę kompozycyjną powyższych problemów, są kwestie ekonomiczne. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego (październik 2024/2025 r.) wynika, że mimo dużego udziału sektora obsługi nieruchomości w strukturze podmiotowej kraju, średnia i mediana zarobków w tym obszarze jawią się jako stosunkowo niskie w zestawieniu z przedstawicielami innych wysoce wyspecjalizowanych usług (np. z sektora finansowego, ubezpieczeniowego czy IT). Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto ogółem w sekcji PKD Działalność związana z obsługą rynku nieruchomości kształtowało się na poziomie od ok. 8300 zł do 8800 zł brutto (w zależności od kwartału). Dekonstrukcja tych danych na poszczególne stanowiska ujawnia zarobki administratorów na poziomie niespełna 7637 zł brutto oraz zarządców nieruchomości na poziomie oscylującym wokół 8200–10 127 zł brutto. Taki poziom uposażenia należy ocenić jako głęboko nieadekwatny w stosunku do reżimu odpowiedzialności prawnej, jaką na zarządców nakładają przepisy powszechnie obowiązujące. Zgodnie z art. 185 ust. 1 UGN zarządca działa w imieniu i na rzecz właścicieli, a odpowiedzialność z tytułu tej działalności objęta jest rygorem obligatoryjnego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (art. 186 ust. 3 UGN). Jednakże reżim cywilnoprawny (kontraktowy z art. 471 KC czy deliktowy z art. 415 KC) to zaledwie ułamek faktycznego ryzyka. Zarządca nieruchomości, jako osoba reprezentująca inwestora lub właściciela obiektu, bywa traktowany na gruncie ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane jako podmiot odpowiedzialny za utrzymanie obiektu w należytym stanie technicznym. Naruszenie obowiązków wynikających z art. 61 i 62 Prawa budowlanego (dotyczących m.in. przeglądów okresowych, bezpieczeństwa pożarowego czy instalacji gazowych) zagrożone jest sankcjami karnymi z art. 91a tejże ustawy (kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku). Dochodzi do tego jeszcze odpowiedzialność karnoskarbowa, odpowiedzialność z tytułu przepisów przeciwpożarowych, ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz gigantyczne sankcje administracyjne wynikające z przepisów o ochronie danych osobowych (RODO).

Ekspozycja zarządcy na wielowarstwowe ryzyko prawne, fizyczne i finansowe jest zatem nieproporcjonalnie wysoka w stosunku do rynkowej wyceny jego pracy. Fakt ten uderza w prestiż zawodu. Profesja zarządcy jest często na rynku postrzegana przez pryzmat optymalizacji kosztowej – usługi sprowadzanej przez zleceniodawców do absolutnego, najtańszego minimum (tzw. zjawisko dyktatu najniższej ceny w przetargach lub negocjacjach ze wspólnotami mieszkaniowymi). Taka postawa zleceniodawców powoduje stagnację stawek wynagrodzeń za 1 metr kwadratowy zarządzanej powierzchni, co bezpośrednio przekłada się na niemożność oferowania wyższych pensji pracownikom przez firmy zarządzające. Niska płaca w parze z gigantyczną odpowiedzialnością odstrasza ambitnych, wykształconych młodych ludzi, co zamyka błędne koło demograficzne, o którym mowa była wcześniej. Zjawisko to, współwystępujące z deficytem samorządu zawodowego, prowadzi do stopniowej pauperyzacji branży na tle dynamicznie rozwijającej się nowoczesnej gospodarki usług.

Konieczność redefinicji usług jako odpowiedź na deficyt kadr

Wyjście z tego impasu nie dokona się samoistnie ani poprzez odgórne nakazy regulacji cen usług, co na wolnym rynku jest prawnie niemożliwe. Zmiana paradygmatu musi wyjść z samego środowiska. Skoro niskie zarobki negatywnie wpływają na prestiż oraz determinują słabą pozycję rekrutacyjną firm zarządzających, konieczne jest podjęcie zdecydowanych działań ukierunkowanych na transformację modelu biznesowego. Firmy zarządzające muszą przejść od modelu reaktywnego (utrzymanie czystości i techniczna konserwacja w modelu break-fix) do modelu usług o wysokiej wartości dodanej (value-added services). Zarządca przyszłości, a w zasadzie teraźniejszości, musi być traktowany jako „Asset Manager” – doradca optymalizujący wartość majątku poprzez zarządzanie bilansem energetycznym, obniżaniem śladu węglowego budynków, pozyskiwaniem środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) oraz funduszy unijnych na termomodernizację, a także wprowadzaniem rozwiązań z zakresu smart building i zrównoważonego rozwoju. Tylko drastyczne podniesienie jakości, złożoności i zakresu świadczonych usług umożliwi zarządcom wyjście z morderczej pułapki konkurowania wyłącznie najniższą ceną. Świadczenie usług doradczych i strategicznych pozwoli na dyktowanie wyższych stawek rynkowych. To z kolei przełoży się na rentowność przedsiębiorstw i stworzy realną przestrzeń budżetową do oferowania wysoce konkurencyjnego wynagrodzenia pracownikom. Umożliwi to ściąganie na rynek zarządzania nieruchomościami większej liczby wykwalifikowanych, interdyscyplinarnych specjalistów, dla których praca w tym sektorze przestanie być ostatecznością, a stanie się prestiżową i wysoce intratną karierą zawodową, porównywalną do doradztwa prawnego czy finansowego.

Sektor obsługi nieruchomości na rozdrożu

Obraz wyłaniający się z analizy danych makroekonomicznych i strukturalnych nie pozostawia złudzeń. Sektor obsługi nieruchomości, dysponujący potężnym potencjałem ilościowym, znalazł się na historycznym rozdrożu. Wnioski płynące z obrad Sektorowej Rady ds. Kompetencji nakreślają absolutne priorytety dla branży na najbliższe lata. Należą do nich w pierwszej kolejności:

  • Instytucjonalizacja i zjednoczenie środowiska poprzez budowę silnego samorządu zawodowego, co pozwoli na skuteczną reprezentację interesów zarządców w obliczu krajowej i unijnej legislacji.
  • Wdrożenie transparentnych, opartych na modułach koncepcji szkoleń ustawicznych (Zintegrowany System Kwalifikacji), aby uatrakcyjnić profil kariery dla młodych pokoleń i zażegnać nadciągającą katastrofę demograficzną branży.
  • Wyjście z modelu tanich usług administracyjnych w kierunku eksperckiego doradztwa majątkowego i technicznego. Tylko repozycjonowanie usługi zarządzania nieruchomością pozwoli na skokowy wzrost wynagrodzeń w branży, adekwatny do ponoszonego przez zarządców ryzyka prawnego, co z kolei przyciągnie na rynek najlepsze talenty.

Bez radykalnego zwrotu w tych trzech kluczowych obszarach zawód zarządcy nieruchomości, zamiast rozwijać się w kierunku elitarnej profesji wspierającej inwestycje kapitałowe, ulegnie marginalizacji i deprecjacji w nadchodzących realiach nowoczesnej gospodarki.